Moje ostatnie inspiracje to Neurosis, Raincarnation, po cichu nadal nieprzerwanie American McGee's Alice (Ch. Vrenna) i to byłoby na tyle dzisiejszych inspiracji muzycznych. Reszta bierze się z pożądania dźwięków i jest tego o wiele, wiele więcej :)
skomentuj (2)
Ojej, ile to już lat? :P
Zmykłam na www.decadence.mylog.pl
Ale kusi mnie, żeby tu wrócić :> Aczkolwiek najchętniej zmieniłabym nazwę tego bloga.
Już późno, na pewno zbyt późno na myślenie :)
Portishead - czasem się cieszę, że teksty nie są polskie, bo muzyka nie potrafi wszystkiego zrekompensować.
"(...) chciałoby się wypalić papierosem
dziurę w dłoni
nosić dumny stygmat
może wyrośnie z niego kościół
może kaplica czaszek (...)"
...powiedziała M., zgasiła monitor i poszła spać.
(uciekam stąd, będę gdzieś indziej, później powiem gdzie :) - mam neta, jupi!)
Apokalipsa sezonowa
inkwizytorom, autokratom, twórcom IV RzeszyPospolitej i wszystkim, którzy wiedzą lepiej
Piekło powinno być zimne
odmrożone palce bolą bardziej
Powinno brzmieć trzaskiem kości
zalegać w gardle i zagięciach łokci
przyczajać się śmiercią
Tak wielkie jak wierzchołek włosa
ciasne jak masowy grobowiec
ciche pozbawione krzyków
by aniołowie mogli śpiewać
w zrośniętych ustach
przestanie kipieć strach
Nieprzejrzane ludzkie akta
kurzą się wiecznością
ciężkie oddechy wiją się
w bruzdach naskórka
głowy pękają z niepojęcia
-----------
Czytam:
- książki na egzamin (brrr)
- "Wizualizacja" - J. Paul-Cavallier
Mam już neta, od wczoraj dokładnie, zatem bez przeszkód mogę pisać i komentować. Od kilku dni gram bez przerwy w Gothic II, przy czym przedwczoraj już przecholowałam, bo śni mi się po nocach i o niczym innym nie mogę myśleć, tylko o ludzikach poruszających się sposobem bohaterów i mówiącym za pomocą chmurek, a potem wybierz opcję, którą chcesz powiedzieć. Paranoja! Siadło mi na psychę totalnie, dlatego od wczoraj jestem na odwyku i teraz naparzam w The Crims (www.thecrims.pl) - na marginesie jakby ktoś chciał, to mogę zwerbować :D.
Podobno w Namysłowie śnieg, a u nas tylko poranne hałasy robotników i wielkich samochodów rozkopujących drogi - wrrr, spać mi nie dają! Acha, zapomniałam wspomnieć, że od lutego wynajmuję pokójw mieszkaniu studenckim.
Królik rośnie i wrednieje, szczypiorek na oknie usycha, bo zapomniałam o podlewaniu :P i jest tak nijak :/
Na razie muszę przeprowadzić doświadczenie, ale o tym kiedy indziej... ]:->
Widzę złamane wpół drzewa,
rozebrane budynki i naga
myśl zaprząta chodniki.
Łamigłówki ulic coraz bardziej
zawiłe płoty szczerzą kły.
Nawet wiatr pachnie inaczej.
Odjeżdżam wśród sumień
i twarzy, patologicznych uśmiechów
i ust pełnych braku -
Pustynne dłonie niskiego chłopca
lepią się jak smoła. Myśl jest
jedna i śliska jak wąż. I sen
jest jeden - wielki międzyludzki.
W tej chwili zaglądam ludziom
w okna (czuję tę boskość podglądania).
Oni zasuwają zasłony -
jakby bali się nocy pełnej białych latarń,
własnego strachu,
samych
siebie.
Part 1. Mówią, że blog to ekshibicjonizm emocjonalny. A może to nie ekshibicjonizm, ale wyraz pychy i egoizmu. Bo czyż każdy z nas nie czuje tej satysfakcji, że inni czytają to, co z siebie "wydalimy"? Czy każdy z nas nie chce, żeby to kogoś interesowało (choćby pozornie)? Ja chyba tak. A wy?
Part 2. Moje ostatnie przemyślenia, przeczytane książki, życiowe doświadczenia, studia i wysiłek włożony w życie (byleby tylko wszystko się udało), wszystko to razem wzięte doprowadza mnie do tragicznych wniosków, rozsadza głowę milionem nie trzymających się kupy, wirujących natrętnie myśli i wcale nie poprawia samopoczucia. Nigdy wcześniej nie odczuwałam takiej przedmiotowości mojej osoby i wszystkich ludzi, których znam, z którymi rozmawiam, których spotykam, i których nie znam wcale. W skrócie: wszystko, co robimy, jest podyktowane dążeniem do utrztmania ciągłości gatunku, ew. wyekliminowania szkodliwych lub niepotrzebnych dla populacji genów. Wszystkie nasze emocje, przeżycia, to tylko nic nie element cyklu umierania i odradzania się, jako procesu samego w sobie (sztuka dla sztuki?).
"Jeżeli społeczeństwa chylą się do upadku, ponieważ ich członkowie są wyposażeni w właściwości genetyczne powodujące tworzenie kultur przegrywających we współzawodnictwie, zostają zastąpione przez inne, lepiej wyposażone." Po prostu
Śmierć czeka na każdego z nas. Nowe pokolenia przyjdą, aby zapalić znicza na kamieniu kryjącym nasze zwłoki, tak jak my teraz, nie do końca świadomi przyszłości, pełni trosk, przemyśleń, nieświadomi śmierci. Nasz wysiłek, smutki, radości, wszystko pójdzie w zapomnienie.
"Tradycyjne wierzenia religijne podważyła wzrastająca świadomość, że są one w istocie mechanizmami, które służą przetrwaniu. Religie, podobnie jak i inne ludzkie instytucje, rozwijały się tak, aby wspierać swoich wyznawców - pomagać im istnieć i działać. Religie świeckie ofiarowują niewiele ponad obietnice materialnego dobrobytu (tutaj nie do końca się zgadzam) i takiego ustawodawstwa, które pozwoli uwolnić się od wpływu natury ludzkiej. Ożywia je nadto cel, którym jest zbiorowe samowywyższenie. W ten sposób ideologia chyli czoło przed swymi ukrytymi zwierzchnikami, genami, a najwyższe impulsy, jeśli są dokładnie zbadane, okazują się rezultatem działań biologii."
Ja być mieszkać w Poznaniu nał. I muszę przyznać, że źle mi tu wcale nie jest. Pomijając wstępne szoki wywołane panem ekshibicjonistą siedzącym dokładnie naprzeciwko mnie w tramwaju. Poza tym codziennie tracę parę godzin na jazdy tramwajem, ale z powodu posiadania sieciówki, nie jest to przynajmniej finansochłonne (czego nie mogę powiedzieć o czasie). Mój akademik ma okna na następny akademik i jeśli komuś się nudzi, a nie ma telewizora, to można sobie pooglądać (a gwarantuję, że dziwne rzeczy się dzieją). Poza tym, że ludzie spoza na noc ładują się przez okna (np. po rynnie) na 1 piętro. Imprezy? Są. A jakże. Niedawno mieliśmy imprezę przedsylwestrową z tanimi szampanami. Tylko niestety jedzenie już nie takie jak w domu... a szkoda.
Zajęcia? Średno 1-2 dziennie, a potem leżenie brzuchem do góry. Niedawno byłam również na wernisażu wystawy Zdzisława Beksińskiego i dane mi było zobaczyć jego ostatni, nieskończony jeszcze obraz, który, po zabójstwie malarza, znaleziono na sztaludze. Zostałam również redaktorem technicznym gazety uniwersyteckiej. Dni zapierdalają (bo nie powiem, że biegną), czas zapierdala (bo nie powiem, że leci). Dni wydają się za krótkie (poza chwilami na nudnych wykładach). Ogólnie luz i życie studenckie (niewtajemniczonym mogę tylko polecić). Tyle na dziś. Dziękuję za uwagę.
Odcięli mi neta. Jestem teraz w bibliotece, a kilka metrów za mną stoi pierdolnięta kierowniczka Terenia ze swoim piskliwym, wkurwiającym głosikiem, bleee.
Jestem tu na chwilkę i nie wiem czy będę miała w najbliższym czasie okazję, żeby siąść na neta. Więc na jakiś czas chyba muszę się pożegnać.
Teraz czeka mnie pakowanie, kończenie nagrywania płytki i żegnanie się z moim kochanym miastem :(
Wyjechałam na niecałe 2 tygodnie, ale już jestem. Nie zdążyłam nawet nic napisać przed wyjazdem. Ale to nic, chyba aż tak bardzo nikt się za mną nie stęsknił ;). W sobotę byłam z Jurkiem w Opolu na koncercie Blitzkrieg 3. Grali: Lost Soul, Anorexia Nervosa, Rotting Christ i Vader. Na Lost Soul się spóźniliśmy (i wcale nie żałuję). Anorexia Nervosa zagrali zajebiście :D (yami), Rotting Christ również dobrze wypadli, mój facet się strasznie nimi podnieca (ja tam wolę Anorexię). Na Vadera w sumie zlaliśmy z góry na dół, Jurek widział ich już 4 razy, a mnie Vader nie interesuje. Spotkaliśmy chłopaków z Elysium (niegdyś wspólne chlanie na koncercie w Poznaniu). Nagłośnienie... no cóż, mała sala i trochę przesadzili na Vaderze. Poza tym mało selektywne brzmienie gitar - słychać było jeden wielki szum (albo mi już na uszy padło). Z koncertu wyszłam półgłucha. Na zewnątrz dodatkowe atrakcje, kilka metrów koło budynku dresy pobiły kolesia do nieprzytomności, a jakaś klientka dostała z glana w głowę, nie mogła chodzić i dławiła się. Heh, chyba tylko w Opolu takie bonusy się zdarzają :>.
Odczucia po koncercie: było fajnie, a ja czuję się niespełniona :P
Teraz siedzę ze zdrętwiałą twarzą, bo dwie godziny temu wyszłam od dentysty.
Nasza płyta się robi :) Problem będzie z okładką. Jestem dumna z naszego ostatniego kawałka, bo wyszedł zajebiście. Gdybym jeszcze miała lepsze klawisze...
Moje słoneczko poszło na historię, specj. kultura polityczna :) Będzie studiował tam gdzie ja :*
Brzmienia na dziś: Dimmu Borgir - "Puritanical Euphoric Misanthropia"
Zakładamy radio internetowe z moim kochaniem. W sumie już jest założone, jest tylko jeden problem. Jestem w sieci LAN i muszę mieć zewnętrzne IP, toteż niedługo będę je mieć :>. Niestety będzie to radio działające jedynie przez miesiąc (można to nazwać okresem próbnym). Później najwcześniej od stycznia, chyba, że ktoś przejmie moje obowiązki na 2 miesiące (kiedy będę w akademiku). Robię stronę.
Niestety miałam małe problemy z dostępem do neta. Pan B., ten od sieci, leci sobie w kulki (że tak łagodnie powiem). Już mam kogoś, kto chce wynająć moje mieszkanie. I dobrze. Jestem cholernie zmęczona tymi wszystkimi formalnościami związanymi z uczelnią, akademikiem, mieszkaniem, itp., lataniem po urzędach, zamartwianiem się jakimiś głupimi dokumentami, o których nie mam pojęcia (bo jakie papiery do cholery mam złożyć, kiedy nie chcą mi ich wydać) i jeszcze trzeba zdążyć w określonym czasie. Trochę mnie to przytłacza, nigdy nie lubiłam tego pieprzonego systemu :/ Brrr, aż mnie skręca.
Chcę wyjechać gdzieś na wakacje, odpocząć, a jak się okazuje mam kolejne wakacje z głowy.
Wczoraj całą noc grałam w Diablo, wciągające i kradnące czas diabelstwo. Ale jestem już na 15 poziomie :>
A tak na marginesie odczuwam spadek formy i nie wiem co mam pisać. Już chyba do reszty zgłupiałam. W ogóle nic mi się nie chce :( Nic ciekawego.
Nic nie czytam, nic nowego nie słucham, a do mojego lubego dopieprzają się jakieś niewyżyte pietnastki. Czyli na dzień dzisiejszy żadnych złotych myśli i ciekawych spostrzeżeń :P Dziękuję za uwagę! Idę spać.
Dzięki za gratulacje :D
Potforku, kolejne cele już są. Tylko teraz trzeba będzie się trochę natrudzić :P
Lake, mam nadzieję, że wypiłaś za mnie ;)
Verin, dzięki :)
Dark Lady, dzięki Tobie również :D
Martuś (Scream), Tobie też ;)
Martwa Duszo, i Tobie :P
Darklady666, polski rozsz., angielski podst. i biologię rozsz., ale na maturę nie liczyłam, bo jak na ten kierunek to średnio mi poszła. Bardziej skupiłam się na egzaminach.
Mabelutku, bardzo chętnie bym pojechała, ale cienko u mnie z funduszami :( W innym wypadku już dawno by mnie tu nie było ;)
Echo, zabrzmiało i niech brzmi dalej. Mam nadzieję, że to nie mój słomiany zapał ;)
Aniu (skąd pada strzęp zawieruchy :) ), dzieki i pozdrawiam.
Dostałam się!!!!!!!!!
Jupi!!!!!!! :D :D :D :D :D
Dziękuję wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki. Wielgachne buziaki dla was! :*****
Jestem studentką psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu :) - jak to dumnie brzmi. I am happy!!!!
Nadwrażliwa choleryczka, w pełni szczęśliwa z życia (mimo wszystko), za 5 lat będzie panią psycholog :>
Wtedy to sobie dopiero wasze blogi pokomentuję :> :P
Ale z dziennikarstwem i tak nie mam zamiaru kończyć. Na razie piszę artykuł dot. kindermetali do metalowego zina internetowego, poza tym jestem redaktorem prowadzącym czasopisma literacko-muzycznego GraVers :D
Dzisiaj już widziałam moją siostrzyczkę! Takie to malutkie i "pachnie masłem" (jak zwykł mawiać mój były wielki idol sprzed lat) ;) Jest jak taka malutka laleczka :)
Jednym słowem jestem bardzo HAPPY :D
Z "Pamiętnika kindermetala":
- Mam w sercu mrok.
- Ja też mam mrok, ale w dupie!
Z życia wzięte:
(niegdyś na jakimś koncercie)
- Jestem satanistą
- A ja jestem Conan Barbarzyńca (i jeb w morde)
sesese :>
Tym optymistycznym akcentem rozpocznę dzisiejszą notkę. Są wakacje, ale ja znów będę jęczeć o szkołach, bo to jest obecnie motywem przewodnim mojego marnego żywota. Na psychologię do UJ zabrakło mi 4 punktów :/ Miałam 1240, a przyjmowano od 1244. (Biorąc pod uwagę przeliczanie, to było ok. 2 punkty z matury). Co za pech :( I tak napiszę odwołanie. Dziś pisałam ostatni egzamin, w Poznaniu. Cholera wczoraj i dzisiaj pół dnia w drodze. Mam dosyć wszystkiego.
Wieczorem: Wyspa -> Okocim Palone :D
Dodane 19 lipca 2005:
Mam siostrzyczkę :)))
Od jakiegoś tygodnia dorabiam sobie jako konsultantka Avonu. Kto by pomyślał, ja, niegdyś zagorzała przeciwniczka wszelkich upiększaczy i tapet, sama teraz to promuje. No cóż, pieniążki zawsze się przydadzą, zwłaszcza biednej przyszłej byćmożestudentce. W środę będą wyniki egzaminu na psychologię stosowaną w UJ, wbrew zdrowemu rozsądkowi (ok. 30 osób na miejsce) mam naiwną nadzieję, że się dostanę :P. A jeśli nie to pozostaje jeszcze jeden egzamin, tym razem do Poznania. Czarno to wszystko widzę. Ale jeśli ktoś studiuje psychologię na UJ, to znaczy, że ja też mogę, nie?
skomentuj (10)No i znowu zaczynam tego bloga od początku. Żałuję tylko, że nie mogę zmienić nazwy. Na razie założyłam prowizoryczny szablon, który zmienię, gdy tylko zrobię własny. A tak poza tym mam nadzieję, że ktoś mnie jeszcze pamięta :D
skomentuj (5)